Młynarski z okna

Na zdjęciu budynek fot. Paweł Sowa / Wydział Prasowy UMBB

Piąte spotkanie w oknie Teatru Polskiego i piąty artystyczny i frekwencyjny sukces. Tak można podsumować kończący tegoroczne Dni Bielska-Białej koncert pt. Jeszcze w zielone gramy, złożony z piosenek napisanych przez jednego z wieszczów polskiej piosenki - Wojciecha Młynarskiego. 

Na koncert tradycyjnie przyszło mnóstwo publiczności w każdym wieku. Wartością dodaną był fakt, że wydarzenie poprowadził syn Wojciecha Młynarskiego – znakomity muzyk Jan Emil Młynarski.


- Dzisiaj już nie wyobrażamy sobie ostatniego dnia święta miasta bez koncertu w oknie Teatru Polskiego. Wiemy, że lubicie, kiedy zamykamy ulicę Zamkową i wszyscy się tu spotykamy. Jest to też doskonała okazja, aby podziękować wszystkim, którzy zaangażowali się kolejny raz w to, aby Dni Bielska-Białej się udały - o czym najlepiej świadczy frekwencja podczas wszystkich wydarzeń. Mamy wspaniałe instytucje kultury i z nimi wchodzimy w przyszły rok, w którym nasze miasto będzie pierwszą polską stolicą kultury - przypominał z okna teatru prezydent Bielska-Białej Jarosław Klimaszewski. 


- Nie wiem, czy państwo wiecie, ale teatr wchodzi w 135 lecie swojego istnienia. Ten sezon będzie bogaty w premiery i inne wydarzenia – obiecywał przybyłym na koncert bielszczanom i gościom dyrektor Teatru Polskiego Witold Mazurkiewicz. Dyrektor ujawnił, że orkiestra pod dyrekcją Jacka Obstarczyka, która od początku współtworzyła koncerty w oknie TP, od teraz jest orkiestrą Teatru Polskiego i nazywa się La Nostra Banda.


Tego wieczoru z orkiestrą wystąpili artyści Teatru Polskiego: Anna Guzik-Tylka, Marta Gzowska-Sawicka, Wiktoria Węgrzyn-Lichosyt, Grzegorz Margas, Tomasz Lorek i Adam Myrczek. Zaśpiewali piosenki Wojciecha Młynarskiego - zarówno te, które wykonywał on sam, jak na przykład Jesteśmy na wczasach, jak i te, które znamy z repertuaru Ewy Bem, Zbigniewa Wodeckiego, Alicji Majewskiej, Andrzej Zauchy, Michała Bajora, Edyty Geppert czy Skaldów. Usłyszeliśmy kilkanaście utworów, m.in. Nie ma jak u mamy, Moje serce to jest muzyk, Prześliczna wiolonczelistka, Mam ochotę na chwileczkę zapomnienia, Jeszcze się tam żagiel bieli, Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał, w tym jedną – o trudnym dialogu pomnika Bolesława Prusa z fajdającymi na niego gołębiami – w wykonaniu Jana Emila Młynarskiego. Niektóre śpiewali z artystami wszyscy zabrani przed teatrem, na ulicy Zamkowej, na murach zamku Sułkowskich. Śpiewali – i tańczyli. 


Dzięki opowieściom prowadzącego koncert Jana Emila Młynarskiego publiczność usłyszała nieco historii artystycznych i obyczajowych o rodzinie Młynarskich. Konferansjer opowiadał o przyjaźniach, jakie łączyły Wojciecha Młynarskiego z kompozytorami, wspomniał też o bliskich relacjach ojca z Marią Koterbską. Młynarski odwiedzał naszą królową swingu zawsze, gdy przyjeżdżał do Bielska-Białej lub był w okolicy. 


- Wojciech Młynarski, mój tata, był poetą polskiej piosenki, chociaż nie lubił być tak nazywany. Wolał być po prostu tekściarzem - mówił Jan Emil Młynarski. Opowiadał, w jaki sposób jego ojciec pracował (stukał na maszynie od piątej rano), mówił o okolicznościach powstawania piosenek, których Młynarski napisał ponad trzy tysiące. 


Przestrzeń pomiędzy budynkami Teatru Polskiego, Poczty Głównej i Zamku Sułkowskich wyglądała magicznie za sprawą mappingu - świetlnego spektaklu, który zmieniał fasady w bajkowe dekoracje. 


Większość publiczności miała oczywiście miejsca stojące, ale z myślą o bezpieczeństwie i komforcie osób z niepełnosprawnościami teatr przygotował specjalny sektor z miejscami siedzącymi oraz przestrzenią na wózki inwalidzkie.


Wychodzący z wydarzenia żegnali się słowami: do zobaczenia za rok i pytali, komu poświęcony będzie następny koncert. 

Poniżej kilka zdjęć z dni miasta. Obszerna galeria zdjęć ze świętowania, autorstwa Pawła Sowy, znajduje się pod linkiem Dni Bielska-Białej 2025.

JacK

 
 

Na zdjęciu stojący ludzie

 

Na zdjęciu stojący ludzie

 

Na zdjęciu stojący ludzie

 

Na zdjęciu stojący ludzie